„A gdyby tak poczuć się jak Izabela” napisali Inwestycje w Kurortach przy zdjęciu z naszej warszawskiej sesji. Skojarzenie z „Lalką” Bolesława Prusa przyszło im do głowy przy oglądaniu wnętrza w kamienicy. Za tym kadrem kryje się prywatny dom na Dolnym Mokotowie i historia strychu, który właściciele zamienili w 140-metrowy apartament. Dla gospodarzy obiektów na wynajem to ciekawy przykład: jak sfotografować miejsce, którego charakter trudno zamknąć w zdaniu o liczbie pokoi.

Warszawa i literackie skojarzenie
Warszawa z „Lalki” Bolesława Prusa to miasto Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, kamienic, salonów i bardzo różnych światów spotykających się na tych samych ulicach. Wystarczy detal, żeby uruchomić tę wyobraźnię: ciężka rama lustra, ciepłe światło lampy, drewno z widoczną fakturą.
Takie skojarzenie wykorzystali Inwestycje w Kurortach, wracając do naszej realizacji. Fotografia z wanną i oknami dachowymi dostała nowy, literacki kontekst. To współczesne mieszkanie w przedwojennej kamienicy, urządzone przez właścicieli po swojemu. Z „Lalką” łączy je skojarzenie z warszawskim wnętrzem i jego nastrojem. Nie jest rekonstrukcją mieszkania bohaterów ani miejscem związanym z powieścią.

Ze strychu powstał osobisty dom
Ewa i Tomek zobaczyli potencjał w pustej przestrzeni pod dachem. Zaplanowali układ, instalacje i okna, a duże meble wnieśli przez przygotowany otwór w dachu. Później pojawiły się cegła, postarzane powierzchnie, przedmioty z targów staroci i elementy przywiezione z Indii.
Na zdjęciach widać konsekwencję tego pomysłu. Drewniane belki porządkują przestrzeń salonu. W łazience jest tron i kotara z łańcuszków, w sypialni rzeźbione drewno, a w kolejnych kadrach wracają zegary, okucia i kamienna podłoga. Każde pomieszczenie ma własne szczegóły, ale całość trzyma wspólny kierunek.
Sesję przygotowaliśmy w ramach projektu „Z pasji do wnętrz”. Fotografowała Agata z STOLZ Photography Team, a końcowe opracowanie zdjęć wykonał Tomasz Stolz. Apartament jest prywatnym domem i nie jest oferowany na wynajem.

Co z tej sesji przyda się gospodarzom
W ofercie najmu krótkoterminowego zdjęcie otwierające może pokazać cechę, dla której ktoś zapamięta apartament. Może to być okno z widokiem, stary piec, drewniany strop albo spokojny kącik przy biblioteczce. Warto wybrać konkretny element własnego wnętrza i dać mu czytelny kadr.
Potem potrzebne są zdjęcia, które wyjaśniają pobyt: szeroki plan salonu, sypialnia, łazienka, kuchnia i przejścia między pomieszczeniami. W warszawskiej sesji szerokie ujęcia pomagają zrozumieć układ poddasza, a zbliżenia pozwalają obejrzeć faktury i przedmioty. Gospodarz może ułożyć galerię w podobnym rytmie. Kilka szczegółów wystarczy, jeśli towarzyszą im pełne widoki pomieszczeń.
Przed sesją dobrze przejść przez mieszkanie i zdecydować, które przedmioty mają zostać w kadrze. Wnętrze z dużą liczbą dekoracji łatwo przeciążyć kolejnymi dodatkami. Pomocna będzie nasza lista przygotowania apartamentu do sesji zdjęciowej.

Lokalizacja też potrzebuje zdjęć i konkretów
Warszawa daje wiele możliwych tematów pobytu, od spacerów po mieście po wyjazd do pracy. W opisie noclegu warto nazwać dzielnicę, wyjaśnić dojazd i pokazać otoczenie budynku. Gdy kamienica lub ulica mają ciekawą historię, można ją opowiedzieć po sprawdzeniu faktów. Literackie skojarzenie może otworzyć tekst, a dalej gość potrzebuje informacji o miejscu, do którego przyjedzie.
Ta realizacja jest inspiracją fotograficzną, a nie ofertą rezerwacji. Pokazuje, ile można wydobyć ze światła, materiałów i pomysłu właścicieli. Podobnie podchodzimy do fotografii apartamentów i hoteli: szukamy charakteru miejsca i pokazujemy jego rzeczywisty układ, żeby przyszły gość potrafił wyobrazić sobie pobyt.
Zobacz również publikację Inwestycji w Kurortach na Facebooku oraz oryginalny opis projektu i pełną galerię STOLZ Photography Team.




