Podziel sie
Download - Tapety na pulpit

Niedziela, 30 października 2011 – Leśne szlaki

Ciepłe, jesienne dni na Wybrzeżu Rewalskim. Słońce nie rozpieszcza, ale regularnie wygląda zza chmur. Dziś temperatura powietrza sięgała 11°C w cieniu, stan morza 0°B, bezwietrznie, niebo pochmurne, miejscowe przejaśnienia. Zdjęcia zrobione w lesie pomiędzy Rewalem, a Niechorzem.

Pamiętam gdy zamiast asfaltowej szosy wiodła tędy zwykła, polna, po deszczu trochę błotna droga. Pamiętam  wielkie, spróchniałe drzewo przed zakrętem, niemal zapraszające dzieci do wspinaczki – nie można było mu się oprzeć! Kawałek dalej pod małym zagajnikiem leżały kości leśnej zwierzyny, które zawsze budziły we mnie lęk. Za zakrętem droga lekko rozwidlała się i wąską ścieżką uciekała w kierunku lasu. Las ten pełen dziecięcych wspomnień o długich spacerach, wycieczkach rowerowych i wspinaczce po niewysokich, piaszczystych wydmach. Wtedy wydawał się o wiele bardziej przejrzysty, kolory były bardziej soczyste, a wszystko jakby radowało się w koło. Leśne ścieżki zawsze prowadziły w jakimś kierunku. Jedną z nich można było dojść do małej polany z widokiem na morze, drugą do leśnej szkółki, o którą dbał leśniczy z Niechorza. Przecierając dawne szlaki, próbuję w głowie odtworzyć obrazy i trafiam na ścieżki porośnięte gąszczem nie do przebycia, lub jeszcze inne bezpowrotnie urwane skrajem wydmy pamięci. Dziś, jak dawniej, przez ten nadmorski las wiedzie jedna, niczym nie przerwana, szczególna w najbliższych dniach, ścieżka prowadząca na cmentarz.

Dodaj komentarz »

Dodaj komentarz

 

komentarze 3

  1. SASO

    Trochę HORROROWE klimaty,fajne 37 zdjęcie.

  2. Monika Maciej

    Witam.
    Świetny klimat tych zdjęć.
    Przypomniałeś mi Tomaszu tą drogę z lat osiemdziesiątych.Od Dziwnowa szukaliśmy miejsca na campingu.Nigdzie nie chcieli nas przyjąć.I tak dotarliśmy do Rewala.W Rewalu też nas nie przyjęto.Do dnia dzisiejszego nie rozumiem dlaczego nie pojechaliśmy drogą asfaltową tylko wybraliśmy właśnie tą drogę w kierunku Pogorzelicy.Zaznaczę że miałem wtedy podpiętą za sobą przyczepę campingową.Rany!!!!!!! ….jakie ona miała przechyły!!!! No ale udało się jakoś przebrnąć ten fragment tej drogi:)
    Fajnie że odnajdujesz takie fragmenty z lat swojej młodości i nam je pokazujesz.Dzięki tym zdjęciom i my możemy sobie powspominać nasze początki przygody z WR:)
    Pozdrawiamy:)

  3. Tomasz - Admin

    Monika i Maciej, bardzo Wam dziękuję także za Wasz kawałek historii i serdeczny komentarz. Pozdrawiam!